Zostań naszym Gościem

Gdzie mieszkali Biskup i Diabeł

Wypocznij nad Sanem

Zapraszamy do Zamku Dubiecko

Niezapomniane przyjęcia

Chwile pełne magii

Rezerwacja online

Przyjazd
18 Sty 17'
Wyjazd
19 Sty 17'
już od

205/ noc

Sprawdź dostępność

Strona główna

Jest miejsce nad Sanem niezwykłe…

Zamek Dubiecko to miejsce wyjątkowe, w którym teraźniejszość przenika się z przeszłością, a jeśli dobrze się wsłuchać to w starych, zamkowych murach słychać jeszcze echo dawnych głosów, śmiechu i uczt. Wyruszając więc w magiczną podróż drogą międzynarodową mincie tabliczkę z napisem Dubiecko, dotrzyjcie do pobliskeigo zamku i stańcie na dziedzińcu w cieniu dwustuletniego debu. Czeka na Was niezwykłe miejsce, w którym czas nie istnieje.

Zamek Dubiecko ma duszę, która sprawia, że Goście, którzy go odwiedzają już nigdy o nim nie zapomną. Może nawet uśmiechną się na wspomnienie cienia wygrażającego im pięścią, urażonego „Monachomachią” Krasickiego, ducha mnicha jak pisał w wierszu Gałczyński – zamkowa winiarnia pełna zakurzonych butelek niejedno już widziała… A może w środku miasta poczują zapach liści z zamkowego parku, po którym się przechadzali… Może wróci wspomnienie wspaniałego aromatu dziczyzny, z której potrawę według staropolskeigo przepisu wyczarował Szef Kuchni Janusz Pyra.

Biskup i Diabeł…

Historia Zamku Dubiecko związana jest przede wszystkim z dwoma osobami: Stanisławem Stadnickiem i Ignacym Krasickim.

Obaj się tu urodzili, ale każdy inaczej zapisał się w ludzkiej pamięci. „Diabeł Łańcucki” czyli Stadnicki był warchołem i zabijaką,a zamkowe lochy rozbrzmiewały jękami ludzi więzionych przez znienawidzonego Diabła. Ignacy Krasicki, poeta i biskup, choć spędził tu tylko dzieciństwo często wracał w rodzinne strony. W Sali Kominkowej zamku wisi obraz przedstawiający jego rodzinę. Czy w zamkowych pokojach powstały niektóre ze słynnych bajek? Czy w czasach Krasickiego ludzie szeptali o skradającym się w parku tajemniczym karle? Legenda o karle przetrwała do dziś. Opowiada o tajemniczej postaci, która nagle znikła z oczu; o krokach rozbrzmiewających w zamkwych korytarzach, choć były puste; o nagle przestraszonych bez powodu koniach. Ale, może to tylko stajenny bez wiedzy swego pana odwiedził winiarnię i snuł niezwykłe historie – kto wie jak było naprawdę…

Ta strona używa COOKIES.

Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki.

OK, zamknij